You are here: Home > Legendy > Zatopiona dywizja

Zatopiona dywizja

Niedługo po II Wojnie Światowej powstało stowarzyszenie, ma­jące teoretycznie szczytne cele integracji gospodarczej i spo­łecznej. Posługiwało się ono nazwą „Warszawa – Elbląg – Ol­sztyn”, w skrócie – WEO. Rzecz cała szybko zmarła śmiercią naturalną gdy okazało się, że warszawski Magistrat zamierzał, niczym dawni kolonizatorzy w Afryce, eksploatować gospo­darczo region elbląski.

W pierwszych miesiącach funkcjonowania tego przedsięwzięcia pojawiali się jednak w Elblągu liczni dziennikarze warszawscy, którzy informowali swoich czytelników o gospodarce i dziejach Elbląga. W myśl zasady, że nic tak nie ożywia gazety jak trup, gromadzili oni także materiały sensacyjne, związane z wojną, epoką hitlerowską, zbrojeniami…

Pewien, przedwojennej jeszcze konduity, warszawski żurnalista, spędziwszy praco­wicie dzień, relaksował się przy kuflu piwa w „Barze Pod Cycem”, nazwanym tak dla specyficznej cechy urody właścicielki przybytku. Towarzyszyli mu elbląscy koledzy. Po którejś kolejce gość zażądał od nich jakichś sensacyjnych wieści. Wymyślili więc na poczekaniu opowieść o zatopionej pod lodami Zalewu Wiślanego w styczniu 1945 r. …pancernej dywizji Wehrmachtu! Elblążanie robili wrażenie, jakby sami byli na­ocznymi świadkami wymyślanych wydarzeń. Warszawianin skrzętnie, choć nieco drżąca ręką, spisywał przytaczane „fakty”, nazwiska i daty…

Kilka tygodni później, w jednej z warszawskich gazet ukazał się artykuł o pogrzebanej pod lodami dywizji. Autor, na co wpływ miało także i mocne, elbląskie piwo, dodał >d siebie wiele szczegółów. W Elblągu przyjęto publikację z wielkim zainteresowa­niem – wszak stołeczna gazeta nie mogła się mylić! Jeszcze przez wiele lat opowiadano w mieście o zatopionej dywizji…

Comments are closed.