You are here: Home > Legendy > Zaklęta pieczara

Zaklęta pieczara

Tuż za Tolkmickiem, nad brzegiem Zalewu Wiślanego, w pobli­żu dzisiejszej szosy wiodącej do Fromborka, stal ongiś zamek, którego właścicielem był rycerz – rozbójnik. Koryc – tak bo­wiem według opowiadania miał się nazywać właściciel zamku –   był postrachem całej okolicy. Wysoki, chudy, z rudawym za­rostem, nie gardził gorzałką. Nie przepuścił też żadnej urodzi­wej niewieście, bez względu na to czy pochodziła z checzy ry­backiej, dworku myśliwskiego czy rycerskiego zamku.

Koryc dopuszczał się licznych grabieży i morderstw. Przez długie lata swego rozbój­niczego żywota zdołał nagromadzić w swej warowni ogromne skarby. Złote monety, piękne puchary, złociste misy i beczki pieniędzy zalegały ogromne, drążone w ziemi piwnice zamku.

Koryc miał piękną córkę. Wielokrotnie błagała ojca, aby porzucił swój zbójecki pro­ceder.

–     Masz już ojcze – mówiła – tyle złota w podziemiach, kosztowne sprzęty, złociste zbroje… Porzuć zbójectwo, niegodne twego stanu. Zobaczysz, jeszcze spotka cię straszne nieszczęście. Złoto splamione krwią, pieniądze zroszone łzą, nie przynoszą szczęścia.

I wywróżyła córka: przebrała się miara zbrodni. Pewnej jesiennej nocy, w czas po­twornego sztormu, ziemia pochłonęła zamek wraz z całą zbójecką załogą. Jedynie piękna córka rozbójnika żyje dotąd pod ziemią, otoczona niebywałymi skarbami jej ojca i oczekuje śmiałka, który ją wyzwoli. Okazja wyzwolenia pięknej dziewczyny zdarza się jednak bardzo rzadko: raz na sto lat, kiedy w lesie zakwita kwiat papro­ci. Wtedy, w godzinie duchów, aż do pierwszego piania kogutów, otwiera się ziemia, spod której widoczna jest uwięziona grzechami swego ojca piękna dziewczyna.

Swego czasu młody rybak z Tolkmicka, wracając z połowów węgorza, ujrzał w otwartej czeluści tuż nad brzegiem piękną dziewczynę. Siedziała otoczona skarbami. Widząc młodego rybaka wyciągnęła do niego ręce, błagając o wyzwolenie. W zamian obiecała mu wszystkie skarby i rękę. Ostrzegła jednak rybaka, aby wychodząc z podziemi nie odwracał się aż do wyjścia na brzeg. Młody rybak niosąc na rękach dziewczynę, usły­szał za sobą jakieś dziwne hałasy: trzask masztów okrętowych, krzyki mordowanych kobiet, jęki rannych mężów. W pewnej chwili tuż za jego plecami rozległ się straszny krzyk rozszalałego byka. Uskoczył w bok, oglądając się za siebie.

Znikła olbrzymia pieczara, piękna dziewczyna i ogromne skarby. Wejście do pieczary zamknęło się ponownie na sto lat.

Opowiadanie młodego rybaka o pięknej dziewczynie, pieczarze nad Zale­wem i skarbach, przyjęto jak wytwór pijackiej fantazji rybaka. Uwierzył w nie jedynie stary Wojciech, który mi całe opowiadanie przekazał.

Comments are closed.