You are here: Home > Legendy > W Ostaszewie straszy

W Ostaszewie straszy

Dawniej jedną z tryft ostaszewskich ludzie nazy­wali żebraczą. Nikt przy zdrowych zmysłach nie odważył się tam wybrać nocą. Ludzie po­wiadali, że przy tej właśnie tryfcie powiesił się na rozżarzonym łańcuchu zrozpaczony czło­wiek, inny zamarzł na śmierć, a wcale nietrud­no tam spotkać samego diabła, który jeździ na koźle i sprowa­dza na świat zło.

Pewien mieszkaniec Ostaszewa w wielkanocny poranek wy­brał się żebraczą tryftą na spacer. Nie wierzył w stare gadki lu­dzi. Niczego się nie bał, więc szedł śmiało. Nagle ujrzał pod drzewem prosię. Było małe, skulone i przemarznięte. Zlitował się nad zwierzęciem i chciał je zabrać do domu. Tymczasem prosię zaczęło kwiczeć, kopać i gryźć. Zdziwiony człowiek od­skoczył i wtedy zjawił się przed nim mężczyzna, zabrał zwierzę i już go nie było.

Inni wspominają o ostaszewskim kościele, który zapadł się pod ziemię w czasie odprawiania mszy. Podobno najstarsi we wsi opowiadali, że ich pradziadowie słyszeli podziemne dzwo­ny. Dlaczego kościół się zapadł? Tego nie mówili.

Comments are closed.