You are here: Home > Legendy > Ukarane przekleństwa

Ukarane przekleństwa

We wsi Klecie na Żuławach żył sobie sołtys. Miał on duże gospodarstwo, ale najwięk­szym jego skarbem była para koni. Były pięk­ne i silne. Wszyscy sąsiedzi mu zazdrościli. Zajmował się nimi Franek, parobek. Pewnego dnia chłopak wyprowadził je na pastwisko. Dzień był piękny. Parobek położył się w cieniu drze­wa na trawie i przyglądał się zwierzętom. Rzeczywiście, były za­chwycające. Ich sierść lśniła, ogony i grzywy falowały na wie­trze… A powieki Franka robiły się coraz cięższe. Zasnął.

Wkrótce obudził się i spostrzegł, że koni nie ma.

–    Ktoś je ukradł! Co ja teraz powiem sołtysowi? – zakrzyknął przerażony. Zaczął biegać i przeszukiwać zarośla, klął przy tym siarczyście. Im więcej padało przekleństw, tym ciemniejsze sta­wało się niebo. W jednej chwili zrobiło się zupełnie ciemno, ze­rwał się straszliwy wicher, zaczął lać deszcz – rozpętała się straszliwa burza. Franek z trudem dostrzegł konie. Pobiegł w ich kierunku i gdy był już tuż, tuż, nagle piorun uderzył z nieba. Trafił parobka i konie.

Wtedy, równie nagle, wszystko ucichło. Niebo znów się roz­pogodziło i jak przedtem przygrzewało słońce.

Zbiegli się ludzie. Dziwili się tym nagłym zjawiskom.

–    To kara za wykrzykiwanie przekleństw – pomyślał ksiądz i opisał to wydarzenie w kronice kościelnej pod datą 11 czerw­ca 1622 roku.

Comments are closed.