You are here: Home > Legendy > Tuga i olbrzym

Tuga i olbrzym

Dawno temu w miejscu, gdzie dziś są Żuławy, mo­rze tworzyło wcinającą się w ląd zatokę. Z bie­giem lat Wisła, która właśnie tu wpadała do mo­rza, naniosła muł. Wkrótce powstało rozległe bagno. Następnie poczęły wyłaniać się pojedyncze wysepki, na których osiedlali się ludzie.

Na jednej z takich wysp mieszkał stary książę z córką o imie­niu Tuga. Była to piękna dziewczyna i rozkochana w przyrodzie. Każdego ranka brała ze sobą dzban i biegła do źródła, by za­czerpnąć nim przejrzystej, krystalicznie czystej wody. Przygląda­ła się drzewom, kwiatom i ptakom. Chodziła ścieżkami dzikich zwierząt, odnajdywała ich kryjówki. Piła zachłannie źródlaną wodę. W tym przedziwnym lesie żuławskim była szczęśliwa.

Nie wiedziała jednak, że od czasu do czasu w ślad za nią po­dążał Haffo, olbrzym, który mieszkał na sąsiedniej wyspie. Był to zły i rozpustny rozbójnik, budził postrach w całej okolicy i niestety upatrzył sobie Tugę na przyszłą żonę. Książę często przestrzegał córkę przed porywczym sąsiadem. Prosił, by nie odchodziła daleko sama. Lecz ona nie słuchała, bo w lesie czuła się wolna i zamknięcia we dworze bała się jak ptak klatki.

Pewnego dnia, jak co rano, księżniczka udała się do źródła. Zaczerpnęła wody i postawiła dzban w trawie. Przycupnęła przy źródełku, by napić się najczystszej wody, gdy wtem usły­szała szelest i czyjeś kroki. Spojrzała w kierunku, z którego do­chodziły dźwięki i uśmiechnęła się. To sarna stała w zaroślach i   przyglądała się dziewczynie. Tuga wstała i wyciągnęła rękę.

–    Nie bój się. Chodź do mnie – wyszeptała.

Zwierzę zaczęło skubać trawę. Dziewczyna powoli, krok za krokiem zbliżała się do sarny. Lecz nagle straszliwy śmiech wy­straszył je obie. Sarna rzuciła się do ucieczki, a Tuga zamarła z przerażenia. Z zarośli wyłonił się Haffo i ruszył w kierunku księżniczki. Dziewczyna zaczęła cofać się, aż stanęła przy pozo­stawionym na trawie dzbanie.

–      Nie masz dokąd uciekać, księżniczko!! – zarechotał ol­brzym. – Podobasz mi się. Wiele razy widziałem, jak biegasz po lesie i przyglądasz się zwierzętom. Ale nie byłaś uważna, nie wi­działaś, że i ciebie ktoś obserwuje. Będziesz moja. Zabiorę cię do swego domu i zostaniesz u mnie na zawsze.

-Nigdy! – zakrzyknęła. Chwyciła dzban wypełniony po brze­gi wodą i w ostatniej chwili umknęła rękom wielkoluda.

-I tak cię schwytam! – znów zaśmiał się Haffo i ruszył w pogoń.

Tymczasem księżniczka wybierała najbardziej kręte ścieżki, by tylko nie dosięgną! jej zły olbrzym. Biegła co tchu, czasem czuła tuż za sobą obecność oprawcy, słyszała jego ciężki krok i krótki oddech. Lecz za każdym razem udawało się jej jeszcze umknąć, skręcić w nową, jej tylko znaną ścieżkę. Wtedy z jej dzbana ulewała się woda i kryształami kropel rozbijała się o ka­myki i liście, a spadając na ziemię, zaczynała płynąć.

Wkrótce jednak dziewczyna dobiegła do brzegu wielkiej wo­dy. Stanęła zrozpaczona. Nie zastanawiała się jednak długo. Wi­dząc zbliżającego się Haffo, rzuciła się do wody. Olbrzym w dzi­kiej złości, skoczył za nią i… utopił się.

Wszystko to widział młody rybak, który niedaleko rozsta­wiał sieci. Czym prędzej podpłynął i wyłowił piękną Tugę.

Tam, gdzie biegła księżniczka i wylewała w szerokich zakrę­tach wodę z dzbana, powstała niewielka rzeczka, która do dziś wije się pomiędzy Wisłą a Nogatem. Nazywamy ją Tugą.

Comments are closed.