You are here: Home > Legendy > Tolkmicki węgorz

Tolkmicki węgorz

Nie ma chyba w kraju miejscowości, która by nie mogła się po­szczycić jakąś legendą, bajką czy też opowieścią. Ziemia el­bląska posiada bardzo bogatą przeszłość historyczną, a więc i liczne legendy oraz opowiadania.

Kto chce, niech wierzy i słucha. Tolkmicko, to stare miasto, które również ma swoją legendę.

Ongiś, przed wielu, wielu laty, kiedy okolica Tolkmicka pokryta była olbrzymim la­sem pełnym wszelkiego zwierza, w Zalewie Wiślanym żył olbrzymi węgorz. Był gruby jak konar dębu i długi jak wysmukła sosna masztowa. Węgorz wywracał łodzie, po­rywał z brzegu kobiety piorące bieliznę i dusił w głębinie. Jednym uderzeniem ogona zmiatał z powierzchni całe nadbrzeżne osiedla. Szczególnie dawał się we znaki miesz­kańcom Tolkmicka. Strach padł na okolicę.

Zebrała się w Tolkmicku rada starców. Uradzili, że trzeba węgorza zgładzić. Posłu­chali rady najmłodszego. Na brzegu przygotowali ogromne beczki słynnego w okoli­cy piwa. Potworowi smakowało piwo. Pił, pił, pił i tak się ożłopał, aż pękł!

Radość była powszechna w całej okolicy. Aż 12 dni bawili się wesoło mieszkańcy Tol­kmicka nad przywiązanym łańcuchami do skały węgorzem. Pokazywali go mieszkań­com innych osiedli. Może nawet do dzisiaj przetrwałby wysuszony na słońcu potwór gdyby nie wilki, które pewnego dnia urządziły sobie ucztę z węgorza.

Taki był koniec potwora – węgorza z Tolkmicka.

Comments are closed.