You are here: Home > Legendy > Słoma umarłych

Słoma umarłych

Przez wieś Wopity (gm. Rychliki) przebiegał niegdyś stary szlak krzyżackich kurierów pocztowych, zwanych Bryfljongen, ob­sługujących komturie w Dzierzgoniu i Przezmarku. Szlak ten krzyżował się w pobliżu wsi, w miejscu zwanym „Skarpetą” (Strómpchen), z drogą biegnącą z Myślic do portu na Dzierzgonce w Starym Dolnie. Przy wylocie drogi polnej w kierunku Dymnika znajduje się małe wiejskie pastwisko, które zwane było niegdyś „cmentarzem zarazy” (Pestfriedhof)…

Innym ciekawym miejscem, związanym z dawnymi pogańskimi (pruskimi) wierze­niami w pobliżu Wopit jest tak zwana „słoma zmarłych” (Totenstrohberg). Jeszcze pod koniec XIX w. kondukt żałobny mieszkańców tej wsi, wracając z pogrzebu na cmentarzu parafialnym w Kwietniewie, kładł na granicy Kwietniewa i Wopit, przy pa­górku 80,3 m n.p.m. wiązkę słomy (stąd dawna nazwa pagórka Totenstrohberg), któ­rą był wyścielony wóz konny, wiozący poprzednio trumnę ze zmarłym. Na tej wiązce miał „przysiąść i odpocząć” zmęczony duch zmarłego, wracający z miejsca pochówku do swego domostwa. Zwyczaj ten wywodził się z przekonania Prusów o życiu poza­grobowym.

Inne miejsce, położone w lasku niedaleko Dymnika, przy wspomnianej drodze pol­nej nazywano „szczęśliwą zapadnią” (Gliickstop). Jest to niezbyt głęboki, ale ciasny wąwóz, o bardzo stromych zboczach. Swego czasu pewien chłop z Wopit wracał tędy do wsi, będąc „pod dobrym humorem”. Nie wiadomo w jaki sposób, ale zboczył nieco z drogi polnej i wraz z zaprzęgiem konnym wpadł do tego wąwozu. Mimo ciemnej nocy i „wesołego stanu”, woźnica wydostał się z tej zapadni bez szwanku. Pamiątką tego wydarzenia jest nazwa wąwozu.

Comments are closed.