You are here: Home > Legendy > Prastare dęby

Prastare dęby

Pewnego razu żył sobie w Nowym Stawie chłop­czyk o imieniu Bartek. Jego ojciec był biednym kowalem. Matka dbała o dom najlepiej jak umia­ła. Nie było jednak łatwo, bo Bartek miał siedmio­ro rodzeństwa. Często załamywała ręce.

– Jak wyżywić taką gromadkę?

–    Nie martw się kochana, do tej pory jakoś przeżyliśmy, da­my sobie radę i dalej – pocieszał ją mąż.

I rzeczywiście tak było. Żyli biednie, ale uczciwie.

Bartek całe dnie gdzieś biegał. Wciąż się włóczył i to on przy­nosił różne wieści. Pewnego dnia przybiegł zdyszany do chałupy.

–    Mamo! Tato! Z rzeki wystają wielkie drzewa!

–    O czym ty mówisz?

–    Są naprawdę wielkie i… czarne. Wszyscy je oglądają! Kowal natychmiast pobiegł nad rzekę. Wrócił wieczorem.

–   Mały mówił prawdę – szeptał do żony. – Wody w Świętej już opadły i pokazały się pnie dębowe. Długo musiały leżeć w rzece…

Chłopiec, choć leżał już w łóżku, uważnie słuchał słów ojca.

–   Tato, skąd wzięły się te drzewa? – zapytał.

–    Nie śpisz? Już późno – matka przysiadła na brzegu posła­nia. – To nie czas na rozmowy. Śpij już.

–   Ale co to za drzewa? – nie dawał za wygraną Bartek.

Jutro porozmawiamy.

Następnego dnia chłopiec wciąż dopytywał się o to dziwne znalezisko.

–   Zapytaj dziadka, on ci na pewno opowie – pogładził go po głowie ojciec.

Dziadek miał już prawie sto lat. Był pomarszczony i zgarbio­ny, a włosy, brodę i wąsy miał długie i całkiem białe. Nie wycho­dził już z domu, najwyżej przed chatę, więc nad rzekę nie po­szedł. Nie musiał, on doskonale wiedział, co znaleziono w rzece.

–    Dziadku? – chłopiec spojrzał pytająco na starca.

On i reszta gromadki usiedli nieopodal i czekali.

–   Dawno, dawno temu – zaczął staruszek – na Żuławach rosły wielkie drzewa. Były to dęby, święte drzewa naszych przodków. Zanim przybyli tu Krzyżacy z mieczem i krzyżem nasi praojco­wie wierzyli w wielu bogów, a cześć oddawali im w gajach. Ryce­rze przynieśli jednak nową wiarę i niszczyli stare drzewa. Ścina­li je, palili, przerabiali na broń, stoły i krzesła. Żuławskie rzeki są zmienne, kto wie, skąd Święta przyniosła te prastare dęby. Przy­pomniały czasy, o których ludzie już prawie zapomnieli.

–    Naprawdę był tu las? – nie mogły uwierzyć dzieci.

–    Był…

Spytajcie waszych dziadków o dawne dzieje.

Comments are closed.