You are here: Home > Legendy > O Wejdewucie, pierwszym królu pruskim

O Wejdewucie, pierwszym królu pruskim

Gdy się lud za czasem rozmnażał a bez wszego rządu żył, wydzielając sobie ziemię i kto chciał i gdzie mu się podobało, tak iż im ciasny się prawie zdał kąt ten (boć idzie rządu nie ma, tam zamieszanie), za czym przyjaciółmi zewsząd byli ogarnieni, me toż rozmawiać o postanowieniu króla i rządu dobrego poczęli. Tam Wejdewutus liralan inszych dzielnością, dowcipem i dostatkiem przechodząc, rzecz do zgroma­dzanych Borusów uczynił, przez podobieństwo rzekąc: Gdybyście Borusowie nad iszczoły wasze głupszymi nie byli, te różnice między wami łatwie by się uspokoiły, widzicie, iż pszczoły króla mają, któremu posłuszni są, on ich sprawy rozradza, każdej z nich pewną robotę daje, tenże niepożytecznych wygnaniem z ułów karze, one też miłe pszczółki sobie zlecone dzieła pilnie wykonywają, jakoż to sami widzicie, tym kształtem wy też króla sobie postanówcie, jego wszyscy, żadnego nie wyjmując, we wszem posłuszni bądźcie, niech swary miedzy wami porównywa, złość karze, nie­winności broni, to mu w zupełną moc oddajcie.

To słysząc Prusowie krzyknęli; I chceszże ty być nad nami Boiotheros? – co ich języ­kiem króla pszczół znaczy. Tak Wejdewutos nie gardząc ich głosami królem pruskim został, a to do czego ich pierwej przykładem pszczół wiódł, pilnie kończył, bo prawa naprzód im postanowił, miejsca pewne do mieszkania tułającym się naznaczył, zie­mię ku oraniu według potrzeby każdemu z osobna wymierzył, drugich do bydła, do rybactwa i do innych spraw obrócił. To też ustawił, aby żaden gospodarz dobytku więcej nie chował, ani czeladzi, jedno co z potrzebę mieć mógł, insze, aby przedał albo pobił, ułomnych i do roboty niegodnych nie żywił. Wolność też tę dał, żeby sy­nowie ojca albo matkę strupione starością i mdłych sił, jako niepożytecznych wolno było zadawić, by próżno chleba nie jedli a (tak ociec i matka siła dzieci używi, a wiel­kość dzieci jednego ojca albo matki zgrzybiałej używić nie chcą). Aby też z jedną żoną każdy przestał, ustawił.

A iżby lud dziki a okrutny w ludzkość wprawił, miodu sycenia sposób im podał, schadzki do gospód ustawił, biesiady rozmaite wymyślił i nie omylił się w tym, bo potem tak zmiękczeli, iż gdzie chciał, tam ich nakierował. Gościom też, aby przy­stojna ludzkość i uczynność była pokazowana rozkazał i innych wiele rzeczy (jako w pogaństwie) postanowił, szcześliwie tak przez wiele lat panując, żywota swego doko­nał mając lat wieku swego 116, zostawiwszy po sobie synów 12, którym też za żywota pewne udziały naznaczył, o czym będzie niżej.

O Brutenie, jednowładcy Prusaków i o jego do stanu kapłańskiego udaniu Brutenus je dno władca Prusaków (od którego też mniemają być rzeczoną ziemię pru­ską), widząc i siebie zeszłego w leciech, tudzież Wejdewota, brata swego na państwo obranego, nabożnym został, dobrowolnie bratu Wejdewutowi państwo spuściwszy. Ten Bruteno był potem wybranym nawyższym kapłanem ceremonijej albo obrzędów bogów pogańskich, a przemieniwszy mu imię, według zacności urzędu nazwali go Kirie Kirieito, które już imię było wszystkich potem na ten urząd wsadzonych. Za postępkiem zasię czasów prości ludzie Prusowie zwali te nawyższe kapłany Krywe Kryweito, to jest bliski nasz pan.

W takowej wadze ten to Krywe Kryweito był, że na jego rozkazanie wszyscy byli po­słuszni, na koniec gdy przez sługę swego znak albo więc laskę posłał, gotowi Prusowie do wszytkiego byli. Tej nadzieje na koniec o nim byli, że wszelka dusza zmarłego czło­wieka mimo jego dom iść musiała, a znak tam swej wędrówki znakiem jakim poka­zała. Przetoż tego dochodząc i z dalekich krajów do niego przychodzili, a o zmarłym jeśliże się mu ukazał pytali, który nie widząc osoby jako żyw, wszytkę jego postawę, ubiór, obyczaje, jaki był powiedział, a tym sławę u wszech sobie zjednał. Łupów też dobyczy trzecią część mu zawsze oddali, gdy z wojen przyjeżdżali etc. Takowa moc diabelska i zaślepienie ludzkie, iż temu wierzyli.

 

Comments are closed.