You are here: Home > Legendy > O braciach olbrzymach

O braciach olbrzymach

W dworzyszczu, które znajdowało się gdzieś między dzisiejszymi miastami: Tolkmickiem i Fromborkiem, żył ongiś olbrzym. Był on tak wielki, że bez trudu przechodził przez Zalew na drugą stronę, gdzie na Mierzei mieszkał jego brat.

Brat olbrzyma również był ogromnego wzrostu i niespożytej siły. Długi czas mieszkali bracia w najlepszej zgodzie i po­magali sobie nawzajem. Wystarczyło tylko, że jeden olbrzym krzyknął coś przez Zalew, a już drugi szedł mu z pomocą. Ich wołania słychać było kilometrami. W czasie rozmowy olbrzymów powstawało tak okropne echo, że oko­liczni mieszkańcy nie mogli się między sobą porozumieć.

Narzędzia i sprzęty gospodarcze mieli wspólne. Pewnego razu olbrzym, mieszkający koło Fromborka, potrzebował koniecznie topora. Krzyknął więc do brata, aby ten rzucił mu go przez Zalew Wiślany. Tamten akurat upolował zwierzynę i był tak bar­dzo zajęty jej ćwiartowaniem, że nie usłyszał wołania brata z drugiego brzegu.

Zezłościł się olbrzym, mieszkający z tej strony Zalewu. Chwycił wielki głaz, który leżał przed dworzyszczem i rzucił w stronę Mierzei. Było tuż po ulewnym deszczu: mokry głaz wysunął się z dłoni olbrzyma i spadł z hukiem do Zalewu, niedaleko od brzegu.

Usłyszał olbrzym z Mierzei huk spadającego głazu i złość go ogarnęła. Myślał, że brat chciał go zabić. Z wściekłością rzucił w jego stronę topór. W słońcu błysnęła stal. Rzu­cona z ogromną siłą broń trafiła stojącego nad brzegiem brata, który jak dąb zwalił się do wody.

Na widok konającego brata olbrzym z Mierzei oszalał. Rzucił się z brzegu do morza i utonął w falach Bałtyku. Jego rozkładające się ciało wytruło masę ryb. Od tego czasu w Morzu Bałtyckim, a zwłaszcza w Zatoce Gdańskiej, nie ma już tyle ryb, co przed­tem.

A kamień? Leży w wodzie do dziś. Okoliczna ludność nazywa go Świętym Kamie­niem.

Comments are closed.