You are here: Home > Legendy > Łopata Piekarczyka

Łopata Piekarczyka

Krzyżacki oddział w sile 2 tys. żołnierzy, dowodzony przez Gaspara von Schwalbacha i Maurycego von Knebel w wielkiej ta­jemnicy wyruszył z Królewca 4 marca 1521 r.

Ominąwszy Frombork, który posiadał silną polską załogę, 7 marca Krzyżacy dotarli do Milejewa. Pierwszą wiadomość o zbliżaniu się wojsk krzyżackich przyniósł miastu karczmarz z Milejewa. Przyjęto go śmiechem i drwinami.

–  Zwariowałeś, człowieku, czy jesteś pijany? – rzekł burmistrz do drżącego z przejęcia carczmarza. – Wracaj spokojnie do domu. Wojsko, które widziałeś, to polska konni­ca. zdążająca z Fromborka do miasta.

W tym samym czasie w jednym z domów, leżących na przedmieściach Elbląga. Przy stole zasiedli: Gaspar von Schwalbach, Knebel oraz elbląski meszczanin Borchet. Ten ostatni zdradził obu dowódcom plan miasta i stan jego zajście, udzielił także Krzyżakom ostatnich wskazówek. Zadźwięczał skórzany mieszek z talarami i Borchet wrócił do miasta. Dziś jeszcze miał przynieść wieść, czy królew­skie działa stoją jeszcze na rynku i czy polskie oddziały opuściły miasto.

Korzystając z ciemności, Krzyżacy zbliżyli się pod mury.

Krzyżackich knechtów pierwszy dojrzał kowal Antoni Boran. Skrzyknął kilku ludzi, wspólnie podnieść zwodzony most. Jak na nieszczęście, zawiasy mostu zacięły się. I: zgorzała walka. Halabardy pachołków miejskich rąbały napastników. Długie ko­pne krzyżackie pruły gęstwinę obrońców. Szarpany przez obie strony most runął do w idy. Krzyżacy sforsowali jednak fosę i teraz wejścia do miasta broniły jedynie źle zaryglowane drzwi i nie domykająca się furtka.

Na wieżę! Na wieżę! – rozległy się okrzyki.

Kilkudziesięciu mieszczan wdarło się na wieżę. Grad kamieni i belek runął na Krzyżaków. Gorący popiół i sypana z wieży sadza, zmusiły szturmujących do wycofania się. W tramie wytrwał jedynie wódz wyprawy krzyżackiej – Schwalbach. W tym samym

 

momencie czeladnik piekarski trzymaną w ręku łopata przeciął linę, podtrzymującą ciężką bramę. Dębowa krata runęła w dół, odcinając Schwalbacha od knechtów. Po­zbawione dowódcy żołdactwo cofnęło się spod murów.

W międzyczasie przybyła obrona. Z turkotem kół podjechały pod bramę działa kró­lewskie. Krzyżacy zaniechali natarcia. Miasto nie dało się zaskoczyć.

Na drugi dzień po odejściu Krzyżaków, na szubienicy zawisło ciało zdrajcy Borcheta. Wydała go własna żona.

Piekarczyka uczczono piosenką. Łopatę, przy pomocy której prze­ciął linę, zawieszono w bramie. Jej szczątki znajdowały się tam jeszcze w 1819 r. W bramie wyrzeźbiono znak łopaty, a każdy 8 marca, aż do czasów rozbiorowych, obchodzono w Elblągu jako miejskie święto.

Comments are closed.