You are here: Home > Legendy > Końska baszta

Końska baszta

Wśród licznych baszt obronnych średniowiecznego Elbląga po­wszechną uwagę zwracała jedna, na której szczycie powiewa­ła blaszana chorągiew z wizerunkiem rozpędzonego rumaka. Basztę tę zwano „końską” Krążyła o niej legenda, powtarzana z pokolenia na pokolenie, straszono nią również niegrzeczne dzieci…

Pewna elbląska matka miała złego syna. Już jako niemowlę drapał matczyną pierś. Będąc dzieckiem znęcał się nad zwierzętami, wykłuwał oczy kurom, odcinał kotom ogony, sypał cielętom piaskiem w oczy. Później, jako wyrostek, urządzał bójki uliczne, dokuczał ułomnym i starcom. Któregoś dnia pobił rodzoną matkę, a gdy zaczęła wzywać pomocy, zamordował ją na progu mieszkania. Było to w czasie, kiedy wokół miasta wyrastały mury obronne, wieże i bastiony.

Na polecenie władz miejskich do jednej z baszt obronnych wstawiono drewniane rumaka. Posadzono na nim okrutnego syna i przywiązano go sznurami do konia. Przed nim powieszono bochenek chleba i dzban wody ale w takiej odległości, żeby przywiązany morderca nie mógł ich dosięgnąć. Potem wejście do wieży zostało zamu­lane. Matkobójca skonał w okropnych mękach głodowych.

 

Comments are closed.