You are here: Home > Legendy > Karczmy na piaskach

Karczmy na piaskach

Mierzeja Wiślana posiada tradycje historyczne, sięgające XIII w. W miejscu, gdzie dziś znajduje się Stegna, była wówczas grani­ca między Pomorzem i ziemiami, zajętymi przez Krzyżaków. W roku 1308 Pomorze – wraz z całą Mierzeją – także zostało zajęte przez Krzyżaków.

Zakon miał na Mierzei trzy okręgi administracyjne, bardzo słabo zaludnione. Brak ziemi uprawnej, duże ilości piaszczy­stych wydm i łach – to utrudniało zagospodarowanie Mierzei. Pomimo wysiłków, Krzyżacy nie mogli odpowiednio zaludnić tych terenów, będących krainą na wpół dziką. Nieliczni mieszkańcy okolic dzisiejszej Krynicy Morskiej zajmowali się ry­bołówstwem, polowaniem i zbieraniem bursztynu. Dlatego przy osiedlaniu się tam nie budowano zwartych wsi ale osady, luźno rozrzucone wzdłuż całego pasa Mierzei. Stan ten zachował się zresztą nieomal do dziś.

Dużo uwagi poświęcali Krzyżacy budowie przydrożnych karczm. Były one ośrod­kiem publicznego życia: tam gromadzili się wieczorami drwale, myśliwi, zbieracze bursztynu oraz wracający z połowu rybacy. Długo w noc płynęły opowiadania o sław­nych rycerzach, okrutnych zbójach, potworach i wężach morskich.

Najstarsza karczma na Mierzei Wiślanej została zbudowana w Piaskach. Karczmy, leżące nad Zalewem, miały prawo łowienia ryb tzw. małym sprzętem. Karczmarze otrzymywali darmo drewno na budowę i opał, posiadali też przy karczmach łąki, na których mogli wypasać swoje bydło. Do ich obowiązków należało natomiast doglą­danie brzegów i lasów, a także skupowanie od okolicznych mieszkańców bursztynu, który musieli potem dostarczać Wielkiemu Szafarzowi krzyżackiemu w Królewcu.

Rybacy, mieszkający na Mierzei, byli zamożni. Z jednej strony mieli morze, z drugiej zaś rybne wody Zalewu, mogli więc prowadzić połowy o każdej porze roku. Jesienią, kiedy sztormowe fale Bałtyku wyrzucały na brzeg bursztyn, rybacy, uzbrojeni w siat­ki, osadzone na drążkach, „czesali” wodę, wyciągając duże ilości jantaru, któremu przypisywano właściwości lecznicze i magiczne. Wyłowienie z morza grudki jantaru wielkości pięści – a zdarzały się i większe okazy – przynosiło taki sam dochód, jak kilkudniowy połów.

Comments are closed.