You are here: Home > Legendy > Dwunastu synów Wajdewuta

Dwunastu synów Wajdewuta

Tolkmicko to małe miasteczko rybackie nad Zalewem Wiślanym, położone w odległości 24 km od Elbląga. Jego najdawniejsza przeszłość znana jest jedynie z opowiadań, odnoszących się do czasów staropruskich, kiedy okolica była gęsto zamieszkana, a ośrodkiem jej był warowny gród. Początki Tolkmicka gubią się w mrokach dziejów.

Dwunastu synów miał mężny Wajdewut. Chłopy wyrośnięte na schwał – jeden w drugiego: obitą blachami tarczę przebijali oszczepem na wylot. Nie było odważniejszych wojowników nad potomstwo Wajdewuta. Ojciec z dumą patrzył na swoich synów. Był już stary. Dziewięćdziesiąty już raz zakwitły lipy przed jego dworzyszczem gdy stary kneź poczuł, że życie zaczyna z niego uciekać.

Wezwał wtedy dwunastu synów i przed śmiercią rozdzielił swój kraj na dwanaście części. Przykazawszy jeszcze na krew świętego jelenia zgodę między synami, odszedł cicho w krainę spokoju, do swoich ojców i dziadów.

Dziesiąty z kolei syn Wajdewuta – Hoggo – otrzymał w nadziale piękną krainę, poło­żoną nad Zalewem Wiślanym. Na Górze Owczej, w pobliżu dzisiejszego portu , zało­żył warownię i nazwał ją na cześć swojej małżonki Tolke. Nie dali bogowie Hoggowi syna. Piękna Tolke powiła za to trzy hoże dziewoje: Mitę, Kadynę i Pogę, albo – jak ją zwano – Pogezanię. Kadyna po wyjściu za mąż osiadła w pobliżu warowni i dała na­zwę miejscowości Kadyny. Mita, jako najbardziej ukochana córka, zamieszkała wraz z mężem u ojca. Stąd też nazwa Tolkmicko.

Pogezania ślubowała bogom. W zielonym, mirtowym wianuszku wajdelotki, podsy­cała święty ogień w Dębowym Gaju, wróżyła z palonych szyszek karłowatej sosny, przepowiadała przyszłość z bryłek jantaru, topionych w kamiennym tyglu. W dymie płonących szyszek, odurzona balsamiczną wonią jantaru, przepowiadała Pogezania –  jak mówi legenda – najazd zbrojnej nawały okutych w żelazo rycerzy. W blasku pło­mieni widziała najeźdźców, odzianych w białe płaszcze, znaczone czarnymi krzyżami. W proroczym natchnieniu widziała walące się w płomieniach belki warowni. Słysza­ła jęki wycinanej ludności, zgromadzonej w dworzyszczu ojcowskim. Widziała białą głowę ojca, strzaskaną żelaznym toporem najeźdźcy w białym płaszczu.

Jej przepowiednia spełniła się w niewiele lat później.

Comments are closed.