You are here: Home > Legendy > Diabły na Mierzei

Diabły na Mierzei

Był sobie kiedyś na Mierzei Wiślanej bardzo dziwny diabeł. Dawno temu został wyrzucony z piekła, bo nie chciał jak inni jego kompani zja­dać ludzkich dusz. Zamieszkał w lesie i poma­gał ludziom w ich problemach. Był mądrym diabłem, ale bardzo lubił płatać psikusy. Nie był groźny, ale większość ludzi i tak się go bała. Dlatego, gdy przychodzili do niego po poradę, wieszali na drzewie, w któ­rym mieszkał, trójkąt i krzyż, by ustrzec się niebezpieczeństwa. Diabeł widział to i śmiał się z czynionych zabiegów:

– Przecież ja już nie mam piekielnej mocy, cha, cha, cha!

Ów diabeł nie miał apetytu na ludzkie dusze, a musiał jed­nak coś jeść. Uwielbiał lisy. Któregoś razu zbliżył się głodny do nory. Wczołgał się do niej i zżarł wszystkie – łącznie z małymi. Przejedzony zasnął i tak głośno chrapał, że nora się zapadła, a zagłębienie wypełniła woda. Od tego czasu znajduje się w tym miejscu bagno. Czasami mokradło zabulgocze i ludzie wtedy mówią, że to diabeł chrapie w lisiej norze.

Żył jeszcze inny diabeł na Mierzei. Ten był jednak bardzo niebezpieczny zwano go Demonem Echo.

Pewien drwal pracował w mierzejskim lesie. Już prawie miał kończyć robotę, gdy nagle usłyszał, że ktoś w pobliżu rów­nież rąbie drzewo. Rozejrzał się niepewnie. Nie mógł jednak ni­kogo dostrzec. Krzyknął nawet, ale nikt nie odpowiedział. Prze­straszył się bardzo i wdrapał się szybko na drzewo. Wtem za­uważył, że tuż za nim podąża małpka, która w łapie trzyma sie­kierę. Drwal krzyknął z przerażenia, spadł z drzewa i złamał so­bie kark. A Demon Echo, który wyglądał jak mała małpka i czę­sto naśladował pracujących w lesie drwali, pożarł go całego. A najbardziej smakowały mu włosy i paznokcie…

Comments are closed.