You are here: Home > Legendy > Diabelski taniec

Diabelski taniec

Przed laty żyła w Nowym Stawie piękna Katarzyna. Matka nie miała z niej żadnego pożytku. Dziew­czyna całymi dniami przeglądała się w lustrze, przymierzała suknie i korale, zawiązywała na włosach kokardy, ale do pracy nie można jej było zagonić. Zamiast pracować, wolała tańcować. Każ­dą miejską zabawę spędzała w obrotach, podskokach i przytupańcach, otoczona adoratorami.

Pewnego razu znów zapowiedziano niedzielną potańcówkę. Kasia poszła rano grzecznie do kościoła, ale głowa jej pełna by­ła planów na wieczór: co ubrać, czym dziś oczarować, jak za­pleść włosy. Gdy tylko wróciła, rozpoczęła przygotowania. Mat­ka ostrzegała dziewczynę:

–  Tak się nie godzi, to grzech w niedzielę tańcować. Siódmy dzień poświęcony jest Bogu. Córko, nie idź tam dzisiaj.

–  Ależ mamo, jestem młoda, chcę się bawić. Cóż w tym złe­go, przecież nie z diabłem będę tańcować – zaśmiała się Kasia.

I poszła. Sala pełna była młodych, rozbawionych dziewcząt i śmiejących się chłopców. Katarzyna usiadła na ławce pod ścia­ną, ale nie musiała długo czekać. Niemal natychmiast stanął przed nią elegancki, niezwykle przystojny pan o kruczoczar­nych włosach i orzechowych oczach. Dziewczyna była zachwy­cona. Ruszyła z nim do tańca i oniemiała z wrażenia! Taki to był wspaniały tancerz. Delikatny, lecz stanowczy; silny, lecz zwrot­ny. Wirowała bez opamiętania. Nawet nie usłyszała, kiedy prze­stała grać muzyka.

Tymczasem wszyscy już zeszli z parkietu prócz Kasi i jej to­warzysza. Wówczas to jakiś mężczyzna zauważył:

– On ma końskie kopyta zamiast stóp! To jest sam diabeł! Orkiestra szybko zaczęła grać pobożną pieśń, a rozpoznany chwycił w pół dziewczynę i wraz z nią zapadł się pod ziemię.

Pamiętajcie lekkomyślne dziewczęta, co przydarzyło się pięknej Katarzynie.

Comments are closed.