You are here: Home > Legendy > Diabelski kamień

Diabelski kamień

Żył raz pewien diabeł, którego Lucyfer wysłał z piekła na Żuławy. Miał przyprowadzić jak naj­więcej dusz miejscowych gburów. Diabeł nie umiał jednak kusić ludzi, nikt nie nabierał się na jego obietnice i przyrzeczenia. Jedyne, co tak na­prawdę potrafił, to grać w karty Nie było od nie­go lepszego w całym piekle!

Znalazł więc duży kamień pod Malborkiem i tam zapraszał chłopów z okolicy, by rozegrali z nim kilka partyjek. Zawsze najpierw pokazywał graczowi złoto i diamenty, które tamten mógł wygrać. Następnie pytał, co przeciwnik może zapropono­wać ze swej strony, a niemądry człowiek zawsze ostatecznie kładł na szali swoją duszę. W ten sposób sprytny diabeł wypeł­niał swoje zadanie.

Wkrótce jednak baby zaczęły się martwić. Co noc jeden z go­spodarzy wychodził, by zagrać w karty i już nigdy nie wracał. Jedne lamentowały, inne klęły ze złości. Wszystkie jednak posta­nowiły, że coś trzeba z tym diabłem zrobić. Zebrały się na nara­dę.

–      Niedługo zabierze nam wszystkich chłopów! Kto będzie uprawiał ziemię? – biadoliła jedna.

–    Trzeba go jakoś stąd wypędzić! – uderzyła pięścią w stół druga.

–    A może po prostu trzeba go ograć w te karty? – zapropono­wała trzecia.

I tej wszystkie przyklasnęły.

Wybrały spośród siebie dwie, które udały się do starego Franka.

 

Kiedyś był on znany jako niepokonany karciarz. Wygrywał i gro­madził majątek. Ale nie były to uczciwie zarobione pieniądze. Dlatego przyszedł dzień, kiedy karta się od niego odwróciła i od tej pory nie wygrał złamanego grosza. Został żebrakiem. Miesz­kał za wsią. Dawniej mówiono o nim, że nie ma sobie równych na ziemi. Teraz baby przyszły go prosić, by przekonał się, czy i w piekle nikt mu nie dorówna.

–     Baby, czyście oszalały?! Przecież ja już tyle lat nie gram! A nawet jeśli – to nie wygrywam.

–   Ale tylko ty możesz nam pomóc. Teraz zagrasz w słusznej sprawie. Ocalisz chłopów, tych którzy nam jeszcze zostali, przed wiecznym potępieniem.

–    Spróbuję – zgodził się wreszcie Franek.

I tak też zrobił. Poszedł nocą i odnalazł kamień. Diabeł już siedział i czekał na gracza. Pokazał mu wspaniałe skarby i obie­cał, że jeśli wygra, należeć będą do niego. W zamian zażądał du­szy Franka. Stary nie był jednak zadowolony. Uważał, że jego dusza warta jest co najmniej pięć razy tyle. Diabeł przystał na to. Gra się rozpoczęła.

Baby czekały niecierpliwie we wsi. Co rusz to któraś chciała iść i podpatrzeć, co się dzieje przy kamieniu. Wreszcie, nie mo­gąc poskromić swej ciekawości, zebrały się wszystkie i poszły ra­zem. Gdy nadeszły, zobaczyły właśnie, jak diabeł okrutnie rozwścieklony uderzył ręką o kamień tak, że drobne kamyczki prysnęły dokoła. Potem chwycił wory ze złotem i diamentami i krzyknął:

–     Weź to sobie, wygrałeś, ale wiedz, że jak jeszcze raz do­tkniesz kart, zjawię się i zabiorę twoją duszę wprost do piekła.

I zniknął. Franek nie miał już nigdy ochoty grać w karty. Za majątek, który wygrał kupił sobie gospodarstwo. Stał się szano­wanym gburem. A na kamieniu do dziś widnieje odcisk pięści diabła – pamiątka tamtych wydarzeń.

Comments are closed.