You are here: Home > Legendy > Cesarskie polowanie

Cesarskie polowanie

Niedaleko Świętego Gaju leży wieś Prakwice, dawny majątek znanego rodu szlacheckiego ze Słobit – von und zu Dohna. Ten piękny niegdyś pałacyk był miejscem wypoczynku letniego ro­dziny zu Dohna oraz ich główną bazą wypadową do polowań w pobliskich lasach, ciągnących się aż do Kamieńca, znanego z pobytu Napoleona Bonaparte w 1807 r. i Marii hrabiny Wa­lewskiej.

Częstym gościem bywał w Prakwicach ostatni cesarz Niemiec – Wilhelm II. Jeszcze nie tak dawno w tej okolicy, niedaleko wsi Lipiec i Starego Dzierzgonia, kamienie oznaczały miejsca, gdzie kajzer ustrzelił dwa wspaniałe rogacze.

Niekiedy zdarzały się zabawne sytuacje, chętnie opowiadane później przez myśli­wych. Tak było – podobno – pewnego razu, gdy cesarz Wilhelm II podczas polowa­nia w Prakwicach zaziębił się i zarówno jego osobisty lekarz dr Niedner, jak i łowczy Schmidt ustalili, że trzeba za wszelką ceną odwieść go od polowania, zaplanowanego na wczesny ranek dnia następnego. Gdy delikatne perswazje nie przyniosły skutku, łowczy Schmidt postanowił – „jutro musi padać deszcz”.

O  świcie, przed pobudką, zroszono więc okna sypialni kajzera wodą. Cel osiągnięto, ale Wilhelm II, zapalony myśliwy, przy śniadaniu nie omieszkał powiedzieć w formie żartu do dr Niednera: „Panie doktorze, wypraszam sobie, by Pan zajmował się tutaj pogodą…”

Dzisiaj z pałacu w Prakwicach pozostały tylko ruiny, ale okoliczne lasy ostały się i są nadal bogate w zwierzynę łowną. Jest tu wiele ciekawych, okrytych bogatą przeszłoś­cią miejsc, do których na pewno zalicza się np. grodzisko wczesnośredniowieczne, zwane „Górą Zamkową”.

Comments are closed.