You are here: Home > Legendy > Buńczuk turecki

Buńczuk turecki

Wśród najstarszych mieszkańców Żuław krąży jeszcze legenda o buńczuku tureckim. Ma ona związek z pobytem na Pomo­rzu króla Jana III Sobieskiego. Z ziemią tą związał się poprzez uzyskanie w 1667 r. starostwa gniewskiego, które stało się pierwszą królewszczyzną w tej części Rzeczypospolitej. Zaj­mowany i niszczony przez Szwedów zamek w Gniewie został odbudowany przez króla, który stworzył tu własną rezydencję. W roku 1772 znalazła się ona pod zaborem pruskim, a w 1920 ‚ powróciła do Polski. Dawny pałac przetrwał do dnia dzisiejszego i zwany jest przez miejscową ludność Domem Sobieskich.

Po wspaniałym zwycięstwie, odniesionym pod Chocimiem w 1673 r. nad armią turecka dowodzoną przez Huseina Paszę, w ręce Sobieskiego wpadły liczne trofea wojenne. Podobnie było po rozgromieniu wojsk tureckich pod wodzą Kara Mustafy w roku – 683, w pobliżu Wiednia. Sprzymierzonymi wojskami dowodził wówczas polski król Jan Sobieski.

W ręce polskie dostały się wówczas namioty, wozy i broń. Wśród trofeów znalazły ac również buńczuki, czyli tureckie sztandary z ogona końskiego, zawieszone na wy­sokiej lasce, a spełniające rolę chorągwi. Najstrojniejsze były buńczuki białe. Przed wezyrem noszono buńczuk ze złotą gałką i trzema ramionami, z których zwisały, w rogatej oprawie, trzy ogony. Przed sułtanem noszono buńczuk z siedmioma ogona­mi. Pozostali dowódcy nosili buńczuki pojedyncze lub podwójne.

Przywożone z wojennych wypraw buńczuki, jako symbole zwycięstwa, były zawiesza­ne w kościołach parafialnych rycerstwa, które je zdobywało. Zwyczaj noszenia buńczuków przedostał się również do Polski, o czym świadczy fakt, iż w czasie wypraw przeciwko Turkom i Tatarom noszono przed hetmanem wielkim buńczuk dwuogonowy, a przed hetmanem polnym buńczuk pojedynczy. Również i sam Jan Sobieski Lak przywykł do tego znaku, że gdy został królem, nie ruszał na wyprawę wojenną bez bunczuka. Za jego przykładem rycerze buńczukami oprawnymi w złoto, srebro lub mosiądz ozdabiali swoje szyszaki. Niektórzy zawieszali je na piersiach swych koni.

Król, przebywając na Pomorzu, przejeżdżał przez rozmaite, żuławskie miejscowości. Mieszkańcy upamiętniali ten fakt sadzeniem topól nadwiślańskich. Do dnia dzisiej­szego zachowało się 18 drzew tego gatunku, średnica których dochodzi do 1,5 m.


ma ze wsi, w których zatrzymał się król podczas przejazdu przez Żuławy, było Lubieszewo koło Nowego Dworu Gdańskiego. Monarchę powitali tu okoliczni mieszkańcy wraz z miejscowym proboszczem. Król wstąpił do kościoła parafialnego z 1341 –  nie mając przy sobie nic godniejszego – wręczył duchownemu buńczuk turecki. 5 o to dla miejscowego plebana ogromne wyróżnienie, tym bardziej, że otrzymane : znakomitego wodza, pogromcy armii tureckich.

Zwyczaj wskazywania na buńczuk jako amulet szczęścia, zdrowia i powodzenia kon­tynuowali następcy miejscowego proboszcza. Pogłoski o zbawiennym wpływie buńka rozeszły się z upływem lat po całej okolicy. Do miejscowego proboszcza zgła­dzali się młodzi z innych parafii z życzeniem, aby właśnie w tej świątyni udzielić im sakramentu małżeństwa.

~ wielu latach gospodarzem świątyni został jednak proboszcz, który postanowił ze­rw ac z pogańskimi gusłami. Nadarzyła się ku temu wyjątkowa okazja – remont kościoła. Po przeprowadzonych pracach budowlanych buńczuk nie pojawił się już na swoim lawnym miejscu, a poszukiwania nie dały żadnego rezultatu. Nikt nie potrafił podać przyczyny zniknięcia królewskiego daru. Odtąd śluby odbywały się bez wskazania na Linczuk, w wyniku czego w wielu okolicznych rodzinach coraz częściej dochodziło do awantur i do rozkładu pożycia małżeńskiego. Parafianie musieli korzystać z za­stępczych amuletów, chroniących ich przed niebezpieczeństwami i chorobami, jak  szlachetne kamienie, cudowne obrazy itp.

Dziś, po przeszło trzech wiekach, mało kto pamięta jeszcze o buńczuku tureckim. Wspomnienie o nim zachowała tylko stara, żuławska legenda.

Comments are closed.