You are here: Home > Legendy > Barto i jego sfora

Barto i jego sfora

Pożogę i śmierć niosły żelazne szeregi Krzyżackie w odwiecz­ne ziemie Prusów. Pochód rycerzy, którzy sami mienili się sługami Marii, znaczony był kikutami spalonych domostw i trupami pomordowanych. Płonęły całe wsie. Kto nie padł od miecza, szedł w łykach rąbać puszcze i budować nowe grody oraz twierdze krzyżackie. Na wieczną mękę niewoli, na trud i upokorzenie.

Cicho i spokojnie płynęło życie w dworzyszczu starego Ranga. Okolica bogata: zie­mia żyzna, lasy obfitujące w zwierzynę. Kochał się w polowaniach stary Rango. Gdy niko pierwsze przymrozki ścięły mokradła, a śnieg przysypał wykroty, z lukiem na ilecach, z ciężkim, myśliwskim oszczepem w ręku przemierzał Rango. Cieszył się życiem, a bogowie mieli w swej opiece.

Barto był oczkiem w głowie starego. Wdał się w ojca: wysoki, smukły silny jak tur, towarzyszył ojcu w jego wyprawach myśliwskich. Domem rządziła mat­ki. a pomagały jej jasnowłose, rozśpiewane córki: Heta, Sena i Runa.

Kolejne dni trwała wyprawa myśliwska starego Ranga. Na saniach leżała zdobycz: szare niedzwiedzie cielsko, dzik, jelenie i puszyste lisy. Daleko po lesie biegło wesołe szcze­cinie psiej sfory – dumy starego Ranga i syna Barta. Zbliżali się do domu.

W miejscu, gdzie stało domostwo Ranga, dymiły zgliszcza. Na śniegu, w pobliżu specjalnego osiedla, leżały pomordowane ciała domowników i rodziny starego Ranga, wzdłuż leśnej drogi, wiodącej do krzyżackiego zamku w Elblągu, błyszy zbroje morderców, znaczone czarnym, złowieszczym krzyżem.

W pierwszej zasadzce dopalili młodego komtura elbląskiego. Przeszyty oszczepem Barta, poszczuty sforą starego Ranga, w strzępy rozdarty przez myśliwskie legwany dał początek zemście. Piętnastu braci zakonnych zawisło na dębach, rosnących w pobliżu Fiszewa. Już w wodzie Nogatu zagryzły legawce uciekającego wpław przez rzekę krzyżackiego kapelana elbląskiego. Płynący z Zalewu barkas krzyżacki wraz całym transportem cennych skór trafił do rąk Barto. Dwudziestu możnych rycerzy krzyżackich zawisło nad brzegiem Zalewu w okolicach dzisiejszego Nowakowa. Grozą powiało na zamku elbląskim. Nazwisko mściciela wzbudziło strach i trwogę wśród Krzyżaków.

Barto wraz ze swą sforą przez długie lata siali postrach na zamku elbląskim. Opowiadano o nich przeróżne historie. Nikt tylko nie wspomniał nigdy, co spowodowało zemstę młodego Prusa.

Comments are closed.